-Czemu tutaj nikt nie przyjeżdża?!
Szok i niedowierzanie i samo to jakoś ucieka z gardła, wraz z sapnięciem po podejściu pod stromą górkę Wysokiego Miasta. To jest perełka wśród miast, zbudowana jako Wenecka Forteca – widocznie jest tak dobra, że wybroniła się przed hordami grasujących po Włoszech turystów.
Życie na orbicie Mediolanu
W Układzie Słonecznym największą planetą jest gazowy olbrzym Jowisz, znany prawie wszystkim. Gdyby lecieć w kosmos to oczywiście on byłby jednym z najchętniej odwiedzanych zakątków. Wszyscy by tam lecieli, chociażby żeby zobaczyć jego sławne burzowe oko, lecz mało kto kłopotałby się z tym, że wpaść na Europę – księżyc Jowisza, który jest prawdopodobnie najbardziej gościnnym miejscem we Wszechświecie znanym człowiekowi.
Tak samo jest w Lombardii. Wszyscy lecą w stronę słynnego Milanu. Ogromnego miasta, o którym prawie każdy chociaż raz słyszał, chociażby, żeby zobaczyć Duomo, La Scalę czy San Siro. I mało kto kłopocze się z tym aby zajrzeć do Bergamo, prawdopodobnie najprzyjemniejszej miejskiej niespodziance północy Włoch.
Tak łatwo się zachwycić
W Bergamo naprawdę nic nie jest skomplikowane. Po wyjściu na lotnisku łapie się autobus z przystanku zaraz pod drzwiami, kupuje bilet w jednym z automatów i po dziesięciu minutach już się jest w jego centrum.
I jakie jest to centrum!
Czyste, zadbane i śliczne. Siedziby banków z dumą prężą w nim fasady, kamienice kuszą zgrabnymi arkadami jakby każda z nich miała nazywać się Sophia Loren. Wijące się stromo uliczki przechwalają się stojącymi przy nich willami, a na to wszystko z góry spogląda średniowieczne stare miasto, które jak miraż na pustyni kusi przyjezdnych. Jakby tego było mało to gdzieś w tle za nim wyrastają Alpy.
Wszystko się prosi aby się rozgościć, odstawić torby i złapać hulajnogę albo wskoczyć na kolejkę linową i znaleźć się w Citta Alta. To jest wejście pełne nagród. Domy przy drodze, które spokojnie można nazwać pałacami zadziwiają, widok z przedmurza starówki rozbraja, a same jej uliczki rozbrojonego człowieka już tylko łaskoczą. W surowych murach kryją się urocze sklepiki, gustownie przemyślane knajpki oraz mrugają do nas zastawione butelkami bary. Jest tu uroczy stary rynek, wielowiekowa katedra, a nawet i uniwersytet – wszystko wygląda jak mikroskopijne miasteczka na wybrzeżu, z tym że to jest potężne i ciągnie się po całym wzgórzu, wcale się nie kończąc.
Miasto jak sernik z przepisu babci
To nie jest miasto, które ma zaskoczyć ekstrawagancją. Nie pochodzą stąd żadni sławni artyści, żaden z ludzi renesansu, nie słyszeli o nim Rzymianie. Tutaj nie przyjeżdża się zobaczyć to niepowtarzalne, to niesłychane i to sławne. Owszem w porównaniu z tym co oferuje Rzym, Florencja, Neapol, czy Palermo, Bergamo nie ma powodów do przechwałek.
To jest inna liga Podczas gdy tamte są wiktuałami haute cuisine w katalogu turystycznych dań, Bergamo to taki sernik z przepisu babci – ma wszystko co się lubi we Włoskich miastach: historię na wyciągnięcie ręki, kręte uliczki z suszącym się praniem, okiennicami oraz niemożliwym kątem wzniesienia, knajpki z ogródkami, bary z aperitivo i widoki architekturę wpisaną w równie piękną naturę. Nic tu nie zaskakuje, ale to wcale nie świadczy, że nie jest rozkoszne.
Wszak, czy ktokolwiek odważyłby się powiedzieć, że posiłek w restauracji z nawet trzema gwiazdkami Michelin jest lepszy niż wizyta u babci okraszona serniczkiem?
Ktokolwiek?!

Widok spod arkada 
Klasycznie, kościółek 
Dumne kamienice Bergamo
Informacje praktyczne
hulajnogi
nie kupować biletów 3 dniowych – takich nie ma
lotnisko blisko i z dobrym dojazdem
Ceny
Hotel
Jedzenie – śniadania za 6 euro naleśniki, 6.50 risotto, drinki po 7 i 8, w knajpach od 6 Euro za makaron do 14 euro, autobus 2.40
Hotel B&B Bergamo niedaleko od centrum 65 EUR/ noc za pokój dwuosobowy
Apartamenty BGY Central apartments w centrum 93 EUR (z bardzo niewygodnym łóżkiem)Jedzenie – śniadania za 6 euro naleśniki, 6.50 risotto, drinki po 7 i 8, w knajpach od 6 Euro za makaron do 14 euro, autobus 2.40
Drinki: 8-12 EUR